Wiernie opłakiwała małżonka nieboga.
Choć ją Uota z swemi niewiasty cieszyła,
W sercu Krymhildy rana tak bolesna tkwiła,
Iż ulgi dać nie mogło jej pociechy słowo,
Bo nigdy żal nie miotał może białogłową
Tak, jako po swym mężu Krymhilda płakała.
W niedoli też dopiero cnota jej jaśniała, —
Opłakiwała męża do samego grobu —
Aż do zemsty strasznego użyła sposobu.
I tak, odkąd ją krzywda spotkała niestarta,