Rzekła — Mnie się niebacznie słóweczko wymknęło,

Gdzie męża zranić można, alem nie myślała,

Iż ku niemu tak srogą nienawiścią pała.

Inaczej bym go w ręce nie wydała wroga,

A teraz łez bolesnych nie lała nieboga:

Ale też mej przyjaźni nie zyska morderca».

Więc ją Giselher błagał znów z całego serca,

Aż się nareszcie króla pozdrowić zgodziła.

Przyszedł Gunter, z nim druhów co najlepszych siła,

Tylko Hagen przed oczy jej się nie pojawił,