Tej prośbie się królowa dłużej nie opiera

I rzecze: «Chętnie u mnie ujrzę Rydygiera,

Z cnót słynnego, lecz gdyby król innego raczył

Posła przysłać, na oczy by mnie nie obaczył.

Niechajże jutro przyjdzie do mojej komnaty.

Wysłucham, co mi przezeń mówi król bogaty,

I sama mu stanowczo powiem moja wolę».

I znów poczęła skargi na swoją niedolę.

Rydygier też szlachetny nic więcej nie żądał,

Prócz tego, by królowę na oczy oglądał,