Bo z sobą tysiąc dzielnych rycerzy prowadził,
A już przybyła jego Gotelinda śliczna,
Za nią hucznym orszakiem rzesza mężów liczna.
Gdy przez Trunę na pola przybyli otwarte,
Już tam dla nich namioty stały rozpostarte,
By się wygodnie mogli na nocleg rozłożyć.
Rydygier myślał, jak im wygody przysporzyć.
Więc Gotelinda zamku opuściła progi,
Jadąc naprzeciw. Kędy spojrzałeś na drogi,
Wszędzie brzęcząc wędzidłem żwawy orszak spieszył.