Przyjazne i gościnne, — więc obiedwie panie

Zbliżyły się, a komu nie brakło ochoty

Służyć niewiastom, ten miał dosyć do roboty.

Więc pan z Bechlarn podjechał, kędy jego żona

Szlachetna margrabina stała ucieszona,

Że zdrów i taki odniósł z tej podróży skutek

I wielką się uciechą zakończył jej smutek.

A kiedy się przywitał z ukochaną żoną,

Prosił, by zsiadła z konia a z nią niewiast grono.

Rzucili się rycerze, by chwycić za strzemię,