I na ścieżaj zamkową otworzono bronę,
Wjechali goście w zamek uprzejmie przyjęci.
Rydygier, co potrzeba dla nich, miał w pamięci.
Wychodzi jego córa, z nią niewieścia świta
A potężna królowa łaskawie ją wita,
Była przy niej i matka, margrabiego żona,
Poczęło się witanie dziewiczego grona.
Do sali zbudowanej w kunsztownym sposobie
Ująwszy się za ręce poszły panie obie,
Pod oknami Dunaju fale się toczyły,