Zbliżył się Ecel, za nim zbliżyła się świta,

A ona króla słodkim pocałunkiem wita.

Całując uchyliła zasłony, a jasny

Złoty rąbek ukazał rumieniec jej krasny,

Przyznawali dworzanie, że takiej urody

Nie miała Helka. Obok stał Bledelin młody,

Dostał też pocałunek na znak Rydygiera,

Toż Gibeke i Dytrych, — śród innych wybiera

Dwunastu, tych jednako pocałunkiem wita,

Zaś grzeczne pozdrowienie odebrała świta.