Nie wiem, co przy biesiadzie król przemawiał do niej,
Jeno jej białą rączkę ściskał w swojej dłoni,
Patrzeli sobie w oczy, — na teraz daremnie, —
Rydygier baczył, by się nie zeszli tajemnie.
Wreszcie kazano przerwać rycerskie zabawy,
Więc nareszcie rozgłośne skończyły się wrzawy,
Poszli rycerze spocząć, bo w czas na te gody
Przygotowane stały otworem gospody.
Zakończył się nareszcie dzień wesoły; ano
Ledwie złocistym blaskiem zaświtało rano,