W mieście nie można było pomieścić gromady,

Lecz sobie i w tej mierze dał Rydygier rady:

Prosił, aby się swoi po wsiach rozłożyli.

Dytrych jeno królowej ani jednej chwili

Nie odstąpił, z nim jego druhowie zostali,

Nie spoczęli, o żadne wygody nie dbali,

Myśląc jeno, jak zacnych gości rozweselić.

Rydygier mógł z drużyną te uciechy dzielić.

Przyszły Zielone Święta; właśnie o tej porze

Z lubą Krymhildą dzielił król małżeńskie łoże