Przez podwórze, młodości świeżą krasą odzian,

Tak śród innych odbijał pięknością i siłą.

Że niejedno serduszko skrycie dlań zabiło.

Ale Zygfryd rozmyślał jeno o sposobie,

By zobaczyć dziewicę, jak poczynać sobie.

Nie znał jeszcze królewny, choć mu była bliska,

Więc tęsknota i miłość serce żalem ściska.

Kiedy możni królowie wyjeżdżali w drogę,

To smutek dręczył znowu Krymhildę niebogę,

Bo i Zygfryd z królami wyjeżdżał pospołu,