I porwał silne, grube i szerokie wiosło

Na Hagena, (stąd biedy wiele mu urosło),

Zamierzył się, z zamachu w łodzi się potyka.

Hagen zapalczywszego nie znał przewoźnika.

Bo ten, chcąc, aby karę odniósł gość zuchwały,

Uderzył go drygawką, aż pękła w kawały

Na szyszaku Hagena; siły był niezmiernej,

Lecz gorzko to przypłacił Elsego mąż wierny.

Hagen, gniewem zapalon, bez namysłu sięga

Do pochwy, klinga w pochwie spoczywała tęga,