Stał biedak, gdzie kościelne położono sprzęty,
Przy skrzyni (w niej przybory były do mszy świętej);
Jednak swego zamiaru Hagen nie zaniecha,
I niemało stąd biedy doznał biedny klecha.
Porwał go i ze statku wyrzucił w odmęty.
«Stój! — wołano — Hagenie, stój! To człowiek święty!»
Przypadł Giselher młody, chciał jeszcze przeszkodzić,
Zawrzał gniewem, Hagena nie mógł ułagodzić.
A Gernot temu zaraz gorzki wyrzut czynił:
«Cóż ci, Hagenie, biedny kapelan zawinił?