Gdyby to inny zrobił, nie uszedłby kary!
Z jakiegoż to powodu ma tonąć ksiądz stary?»
Pływał klecha jak umiał, chciał się uratować,
Gdyby mu kto pomocy nie chciał pożałować;
Lecz Hagen nie pozwolił, by go kto ocalił,
I sam go na dno spychał. Nikt tego nie chwalił.
Gdy biedak się przekonał, iż mu nie pomogą.
Obrócił się do brzegu, mękę wyznał srogą,
Lecz chociaż pływał licho, jakoś to się stało,
Iż się z pomocą bożą lądu dobił cało.