Pękł rzemień, poznał Hagen, jak się z konia pada.
Trzeszczą kopie, wkoło rzesza się potyka —
Powstaje Hagen, bo od ciosu przeciwnika
Runął jeno na trawę, a gdy się pokrzepił,
Już znowu zapalczywie Gelfrata zaczepił.
Nie wiem, kto im potrzymał konie w tej potrzebie,
Ale Hagen z Gelfratem wkrótce obok siebie
Znaleźli się na ziemi i znów żwawo na się
Uderzyli, i czeladź walczyła w tym czasie.
Choć Hagen całą siłą skoczył na Gelfrata,