Nad końmi i nad całym odzieży zapasem.

Iż ni jedna ostroga nie zginie tymczasem.

Hej, służba! Rozepnijcie namioty i chaty!

Ja wam tu za wszelakie odpowiadam straty.

Zdjąć wędzidła, rumaki niech idą na trawę!»

Gdzież gość przyjęcie znaleźć mógł równie łaskawe?

Stało się, jak rozkazał: więc się wszyscy cieszą

Odjechali panowie, a pachołki rzeszą

Pokładli się na trawie, wygodnie im było, —

Nigdzie im się wypocząć lepiej nie zdarzyło.