A chcąc ich lepiej uczcić, siadła margrabina

Przy stole panów, — za to córka jej jedyna

Została przy dziewczętach, jako się godziło.

Nie po myśli to gościom, że jej tu nie było.

Więc kiedy się napili wreszcie i najedli,

Znowu piękne niewiasty do sali przywiedli

I na żartach wesołych czas im mile schodził,

A Volker, rycerz sprawny, rej w tym kole wodził.

Śród zabaw bez ogródki skrzypek się odzywa:

«Możny margrabio, uznaj, że Bóg na cię zlewa