Nie, nie wstanę, dopóki krew mi w żyłach płynie,

Nie dbam o to, czy bardziej rozsroży się ninie!»

I w nadmiarze zuchwalstwa na kolana kładzie

Jasny miecz, — lśnił zielony jaspis na osadzie,

Przy nim i żywa barwa trawy mdłą się wyda:

Znała ten miecz Krymhilda, był to miecz Zygfryda.

Poznała, odświeżając boleść wiekuistą,

Ową rękojeść złotą i pochwę złocistą,

Wspomniała przeszłość, z oczu strumień łez jej tryśnie.

— Myślę, że to jej Hagen zrobił naumyślnie.