Na dziedzińcu, a mężów ścisk wielki dokoła.

Wiec Volker wielkim głosem na panów zawoła:

Po cóż tu, gdzie was ciżba tłoczy i napada

Stać myślicie? Do króla przecież iść wypada,

I obaczyć, co myśli on rozpocząć z nami!»

Więc szlachetni rycerze stanęli parami:

Cny pan z Berna najpierwszy przy Gunterze staje,

Król Burgundów mu swoją prawicę podaje,

Irnfryd ujął Gernota, cnego bohatera

A Rydygier do dworu powiódł Giselhera.