Każdy zuch bez namysłu tarcz pochwycił swoją,

Stanęli u drzwi domu, gdzie królowie legli

I wiernie swoich druhów przez noc całą strzegli.

Po chwili śmiały Volker tarcz wypróbowaną

Odejmuje z ramienia, opiera pod ścianą,

Wraca nazad do sali i swe skrzypki bierze.

On swoim towarzyszom lubił służyć szczerze.

Siadł sobie na kamiennej ławie pode drzwiami,

Ten grajek najdzielniejszy pomiędzy grajkami,

A kiedy z skrzypek słodkie popłynęły dźwięki,