Wszyscy mu towarzysze jęli składać dzięki.

Brzmiały struny, po domu rozległy się tony,

Boć on w sile i w sztuce równie wyćwiczony.

To znów druhom tak słodko, mile kwilić zacznie,

Iż zapomniawszy troski, zasypiali smacznie.

A gdy spostrzegł, że wszyscy spoczęli w uśpieniu,

Złożył skrzypki, tarcz znowu zwiesił na ramieniu,

Wyszedł z domu, na straży stanął pode drzwiami,

By gości przed Krymhildy bronić rycerzami.

O północy lub może nieco przed północą