Ujrzał Volker, jak przed nim szyszaki migocą

W dali pośród ciemności. Była to gromada

Mężów Krymhildy, obcym gościom szkodzić rada.

Więc rzekł grajek: «Słuchajcie, druhu mój Hagenie!

Wypada nam ze sobą podzielić strapienie:

Widzę, iż ku nam zbrojni mężowie nadchodzą,

Jeżeli się nie mylę, na nas oni godzą».

«Niech przyjdą bliżej! — Hagen na to mu odrzecze —

Nim nas spostrzegą pierwej zrąbią nasze miecze

Hełm niejeden, gdy na nich spadniem niespodzianie,