«Tchórze, tchórze obrzydli! — wołał, gniewem zdjęty. —

Chcieliście nas uśpionych mordować jak zbóje!

Tego nie czyni rycerz, co swą godność czuje».

Gdy przyszli do królowej, strapiła się pani,

Iż nic wskórać nie mogli rycerze nasłani,

Więc jej serce zawzięte zamiar knuje świeży. —

Śmiercią to przypłacili dzielni bohaterzy.

XXXI. Jak szli do kościoła

«Chłodno, i pod pancerzem zimno mi dolega —

Ozwie się Volker — myślę, że już noc ubiega,