Hagen rzekł: «Wznowię turniej, chcę jeszcze raz natrzeć,
Mogą się białogłowy i męże napatrzeć,
Jak się zwijamy; trzeba, byśmy się spisali,
I tak pewnie na dworze nikt nas nie pochwali».
Więc Volker śmiały w szranki pierwszy spieszył przodem,
A wielu łez niewieścich przez to był powodem.
Bogatemu Hunnowi kopiję wbił w ciało —
— Ileż to pań i panien gorzko opłakało!
Nadjeżdżał Hagen z świtą, a kiedy to zoczył,
Z sześćdziesięciu druhami w całym pędzie skoczył