Margrabiego krewniacy za miecze, za szczyty
Chwytają, — bo margrabią był ów człek zabity, —
Grożą śmiercią grajkowi za stratę dotkliwą.
Więc gospodarz od okna porwie się co żywo.
Wszczął się hałas niemały: Hunnowie się żalą,
Królowie zsiedli z koni z orszakiem przed salą,
Konie w tył pchnęli, aby można wolno chodzić;
Wtem nadbiegł Ecel, zaczął powaśnionych godzić.
Jednemu z margrabiego krewnych, co z tej strony
Właśnie stał, z ręki wyrwał oręż wyostrzony,