Gospodarz do pałacu swych gości prowadził
I nie dopuścił, aby kto z nimi się wadził.
Zastawiono już stoły, przyszły konwie z wodą. —
Lecz Burgundów spojrzenia nieprzyjazne bodą.
Minęła chwila, nikt się zasiadać nie kwapił, —
Lecz Krymhildę niepokój nieznośny wciąż trapił,
Więc rzekła: «Mości książę z Berna, rady twojej
I twej wzywam pomocy, — sprawa ma źle stoi».
A na to jej odrzecze Hildebrand, zuch prawy:
«Kto Nibelungów gubić chce, mnie do tej sprawy