Z mieczami w górę, straszne staczając gonitwy, —

Słychać jeno jęk rannych mężów i zgiełk bitwy.

Kto stał za drzwiami, w odsiecz ku swoim pomyka,

Lecz go w drzwiach niespodzianka niemiła spotyka;

Inny z sali uciekał, rad uniknąć szkody,

Ale Dankwart żadnego nie puścił na schody.

Więc tłoczy się koło drzwi tłumnie jaki taki,

A miecze coraz głośniej dzwonią o szyszaki:

Znowu Dankwart w gorącej obaczył się łaźni.

Trwożył się o to Hagen w braterskiej przyjaźni