«Nie odprawiaj mnie z niczem, cny a możny panie.
Niech dzisiaj twoje męstwo na pomoc nam stanie!
Wyprowadź mnie z tej sali, albo zginąć muszę!»
Słusznie królowę trwogi dręczyły katusze.
«Ha, więc zobaczę, czyli pomoc ma co warta!
Alem nigdy widział, by złość tak zażarta
Płonęła w oczach mężów, jako w tej godzinie.
Ot, patrzcie, jak od ciosów krew po hełmach płynie!»
Krzyknął zuch zawołany, gdzie walka wre sroga
Tak silnie, jakby płynął głos z turzego roga.