Ani wiem, co przyczyną jego zawziętości.

To pewna, iżem nigdy gorszych nie miał gości».

Gdy salę opuściła przyjazna drużyna,

Dopiero się tam wrzawa i zgiełk rozpoczyna,

Dopiero goście mścili swe krzywdy bez braku.

Volker śmiały dziurawił szyszak po szyszaku.

Wiedząc, skąd brzmię te dźwięki, Gunter się odzywa:

«Słyszycie wy Hagenie, jak Volker przygrywa

Hunnom, jeżeli który ku drzwiom postępuje?

Patrzcie, on na czerwono swój smyczek smaruje!»