Czterech, co tu przybyli aż znad Renu fali.

Na to Giselher srogim gniewem się zapali.

«Dalibóg! — krzyknie — trzeba, byście zapłacili

Za tych, co z waszej ręki zginęli w tej chwili!»

To mówiąc niewstrzymany wprost na niego bieży

I rabie tak, że Duńczyk wnet na ziemi leży.

Runął Iryng od ciosu, kędy się rozlały

Krwi kałuże, więc myślą wszyscy, że zuch śmiały

Już nie wstanie, ni walki będzie się już imał,

Lecz on od Giselhera rany nie otrzymał,