Niech żar nie na szyszaki pada i nie piecze,
Głownie spychajcie nogą tu w kałużę krwawą.
Okropną nas przyjęła królowa zabawą!»
W takich strasznych opałach noc całą przetrwali
I znowu śmiały grajek wyszedł przed drzwi sali
Z Hagenem, druhem swoim, o tarczę się wsparli
I czekali, by znowu Hunnowie natarli.
«Chodźmy nazad do sali — rzecze skrzypek dzielny —
To Hunnowie pomyślą, że w męce śmiertelnej
Wszyscyśmy się upiekli, aż obaczą snadnie,