Iż z nich niejeden jeszcze w walce z nami padnie!»
A z Burgundii Giselher młody się odzywa:
«Snać89 dnieje, bo się jakiś chłodny wietrzyk zrywa.
Oby Bóg z nieba lepszej dał nam dożyć doli,
Bo okropne to gody z siostry mojej woli!»
Zaś inny rzecze: «Czuję, poranek już dnieje.
Kiedy już nieodbicie tak źle nam się dzieje,
Zbrójmyż się, bo o sobie pamiętać najlepiej,
Ecela rzesza pewnie wkrótce nas zaczepi».
Gospodarz myślał może, że się pozbył gości,