Rycerze, złoto wziąwszy z swego króla ręki!»

A tamci zaś wołali: «Nuż wojacy, śmiało,

Raźno do dzieła! Zwlekać na nic się nie zdało!

Jeno ten zginie, kogo i tak już los ślepy

Na śmierć przeznaczył!» — W tarczach tkwiły już oszczepy.

Cóż mówić wiele? Setek dwanaście rycerza

Raz po razu zacięcie napada, uderza.

Goście wrą żądzą walki, więc kolą i sieką, —

Nikt im wzbronić nie zdołał, — a krew płynie rzeką

Z głębokich ran; tak niemi napastników raczą.