Już po swych przyjaciołach rzesze mnogie płaczą,
Niebawem król utracił wszystkich swoich zuchów
A krewniacy z boleścią żałowali druhów.
XXXVII. Jak margrabiego Rydygiera zabito
Tęgo się zaraz z rana cudzy orszak sprawił.
A wtem mąż Gotelindy na dworze się stawił,
Widział po obu stronach ucisk, żal niezmierny,
A więc rzewnie rozpłakał się Rydygier wierny. —
«Biadaż mi! — rzecze — na tom wyszedł z matki łona?
Nikt waśni nie uśmierzy, zgody nie dokona!