Więc rąbał, co sił stało; od miecza zamachu

Ugiął się koń Zygfryda i potknął z przestrachu.

Lecz gdy się rumak podniósł, już junak bez trwogi

Walczył, siejąc zagładę, rozszalały, srogi.

A pomagał mu Hagen i Gernot niemało,

Pomagał Dankwart, Volker, więc trupem leżało

Mężów mnogo, — i Sindolt i Hunolt z Ortwinem

W boju niejednym chrobrym wsławili się czynem.

Zawsze razem się w walce trzymali junaki,

A coraz to wyleci oszczep nad szyszaki