Lecz bierz go, bierz, Hagenie, na ręce noś ninie,
Dałby Bóg, byś w burgundzkiej nosił go krainie!»
Gdy mu tak chętnie puklerz ofiarował własny,
Niejedno się sczerwieni oko od łzy jasnej,
Bo to był dar ostatni, co oto odbiera
Rycerz z rąk margrabiego z Bechlarn Rydygiera.
A choć Hagen tak groźny był i twardej duszy,
Przecież go w głębi serca ten podarunek wzruszy,
Którym rycerz w przedśmiertnej obdarzył go chwili, —
I szlachetni mężowie wszyscy się strapili.