Pozwólcie, iż jak posłem wami się wyręczę:

Dała mi margrabina te złote obręcze,

Bym je tutaj na godach nosił, sami raczcie

Popatrzeć i co prawda, przed panią poświadczcie!»

«Dałby to Pan Bóg z nieba — rzekł Rydygier na to —

By mogła margrabina was jeszcze bogato

Darzyć kiedy! — A jeśli obaczę ją zdrowo,

Oświadczę, co każecie; — daję na to słowo!»

Przyrzekł; — lecz walki zwlekać już nie wypadało:

Wzniósł tarcz do góry, w piersi męstwo mu zagrało,