Poskoczył, biegł ku gościom zuch żwawy bez zwłoki,

Gęste ciosy zadając na obydwa boki.

Volker i Hagen, obaj dzielni wojownicy,

Cofnęli się do góry wierni obietnicy,

Lecz przy schodowej wieży stał do walki gotów

Zuch niejeden, — miał rycerz z nimi dość kłopotów.

Gunter i Gernot śmiałka puścili do środka,

Licząc na to, że śmierć go tam na pewne spotka,

Lecz Giselher się cofnął, ta walka go trapi,

Miał nadzieję ujść z życiem, więc bić się nie kwapi.