Za margrabią drużyna na wrogów uderza,

Szli męże, jak na cnego wypada rycerza.

W ręku miecz wyostrzony każdemu połyska:

Wnet od ciosów tu szyszak, tam tarcz tęga pryska.

A tamci, choć zmęczeni, w odwet tną i sieką

Mężów z Bechlarn; miecz w ranie ugrzęźnie daleko

Przebiwszy pancerz, sięga, aż gdzie życia źródło:

Dzielnie się cnym Burgundom w tych zapasach wiodło.

Już się do środka hufce tej czeladzi tłoczą.

Ale Volker z Hagenem wraz ku nim poskoczą,