Strapił się, nikt mu bólu sroższego nie zadał.

Więc pokotem przy sobie spoczął huf rycerzy

Dytrycha i Guntera, a Hildebrand bieży,

Kędy był upadł Wolfhart w strumień krwi czerwonej

I dzielnego rycerza obejmie ramiony.

Chciał go unieść, z tej sali zabójczej wybawić,

Ale mu był za ciężki, musiał go zostawić.

Jeszcze się konający z snu wiecznego budzi,

Widzi, jak koło niego wuj się skrzętnie trudzi,

Więc rzecze umierając: «Wuju mój, w tej porze