On to mi w onym domu taką ranę zadał,

Kiedy chciałem już wrócić do mojego pana.

Ledwie z życiem umknąłem z rąk tego szatana».

Ale król z Berna rzecze: «Dobrze ci się stało!

Słyszałeś, jak im przyjaźń przysięgałem stałą,

By wstyd i wieczny wyrzut nie miał na mnie spłynąć,

Iż łamiecie przymierze, powinien byś zginąć!»

«Nie unoś się zbyt gniewem, mój królu i panie!

Strata nasza zbyt wielka, miej politowanie!

Chcieliśmy Rydygiera wynieść ze świetlicy,