Na jej rozkaz wtrącono w loch ciemny, wilgotny

Hagena; leżeć musiał spętany, samotny. —

Gunter stroskany wołał: «Gdzieżeś panie z Berna?

Z twojej ręki mnie szkoda spotkała niezmierna!»

Więc Dytrych przeciw niemu znowu się wybiera;

Lecz gorąca chęć boju wrze w piersiach Guntera,

Nie czeka dłużej, pędem bieży na dół z sali

I wnet szczęk ich oręża rozlega się w dali.

Choć Dytrych za odwagę z dawna był sławiony,

Lecz Gunter, miotan gniewem, walczył jak szalony;