— Jest taki — odpowiada Eliasz — nazywa się Mordechaj.
— Jeśli tak, to niech on modli się tam, a ja tu go wesprę.
— Ale co to pomoże, skoro list zawierający dekret o zgładzeniu Żydów został już napisany i opieczętowany? — powiedział Eliasz.
— Jeśli — powiedział Mojżesz — list został opieczętowany stemplem z gliny, modlitwa nasza zostanie przyjęta. Jeśli krwią to przepadło.
— Stempel jest z gliny — oświadczył Eliasz.
— Idź więc do Mordechaja i każ mu wznosić modły.
*
Po postawieniu szubienicy Haman natychmiast udał się do Mordechaja. Zastał go w chwili, kiedy ten prowadził lekcję! z dwudziestoma dwoma tysiącami małych chłopców.
Mordechaj i chłopcy mieli głowy obsypane popiołem. Na biodrach mieli worki. Wszyscy pościli i płakali.
Haman polecił wszystkich zakuć w kajdany, po czym postawił nad nimi strażników, żeby nikt nie zdołał się wymknąć. Odchodząc, oświadczył: