Powiada wtedy Bóg do Anioła Snu:

— Moim dzieciom grozi straszne niebezpieczeństwo, a ten złoczyńca śpi sobie w najlepsze w łóżku. Idź i odpędź od niego sen.

Zstępuje Anioł Snu na ziemię i budzi Achaszwerosza. Potrząsa nim i apeluje do jego sumienia:

— Niewdzięczniku, idź i podziękuj twemu wybawcy.

— Co się dzieje — woła obudzony Achaszwerosz — Komu winienem wdzięczność?

I żeby sobie przypomnieć, każe przynieść Kronikę Wydarzeń. Królewski pisarz, syn Hamana, bierze Kronikę i zaczyna czytać. Dochodzi do wydarzenia, które opisuje, w jaki sposób Mordechaj uchronił Achaszwerosza przed spiskiem Bigtana i Teresza. Chcąc to zataić przed królem, przerzuca kartkę i zamierza dalej czytać. Kartka Kroniki z zapisem o spisku sama się jednak odwraca i staje przed oczyma czytającego. Ten znowu ją przewraca. Doprowadza do Achaszwerosza do wściekłości.

— Jak długo będziesz mi tu przewracał kartki? Czytaj po kolei.

— Nie mogę tego czytać — powiada syn Hamana.

I nagle słowa tekstu zaczynają same siebie odczytywać.

Kiedy Achaszwerosz usłyszał imię Mordechaj, uspokoił się. Zachciało mu się spać. Kiedy nad ranem zapadł w głęboki sen, ujrzał w nim stojącego nad sobą Hamana z mieczem w ręku, gotowego zadać cios. W tej samej chwili rozległo się pukanie do drzwi sypialni i Achaszwerosz obudził się. Przestraszony zawołał: