— Nie po to — powiedział mu Aleksander — przybyłem do twego kraju, żeby oglądać twoje złoto i srebro. Mnie interesują wasze obyczaje i prawa.
Podczas tej rozmowy pojawili się dwaj mężowie, którzy poprosili króla Kacji o rozstrzygnięcie sporu, jaki między nimi powstał:
— Królu mój — oświadczył jeden z mężów — oto kupiłem u tego człowieka walący się dom, prawdziwą ruinę, i kiedy zabrałem się do uprzątnięcia terenu, znalazłem ukryty w ziemi skarb. Uznałem, że skarb należy się jemu, bo ja kupiłem od niego tylko zrujnowany dom.
Były właściciel ruiny ze swojej strony tak twierdził:
— Ja też nie chcę tego skarbu. Tak jak on, nie chcę zgrzeszyć zagarnięciem cudzego mienia. Sprzedałem mu ruinę wraz ze wszystkim co się w niej znajduje. Całą posesję, od podziemi aż po dach.
Wysłuchawszy ich, król zwrócił się do jednego z nich z pytaniem:
— Masz syna?
— Tak.
— A ty — zwrócił się do drugiego — masz córkę?
— Tak.