— Jeśli są, to chyba tylko dzięki nim świeci dla was słońce i deszcze na waszą ziemię padają.

VI

W drodze powrotnej Aleksander Macedoński zatrzymał się przy źródle, by się posilić i odpocząć. Wyjął z torby solone ryby i umoczył je w wodzie. Oczyszczone z soli, nabrały przyjemnego zapachu.

— Wydaje się — powiedział Aleksander — że źródło wypływa z samego raju.

Obmył twarz i poczuwszy się rześko, ruszył z biegiem źródła do raju. Znalazłszy się przed bramą raju, zapukał, po czym głośno zawołał:

— Otwórzcie bramę!

W odpowiedzi słyszy:

— To jest brama Boga. Tylko cadycy mogą przez nią wchodzić.

— Ale ja jestem Aleksandrem Macedońskim, sławnym wielkim królem. Podarujcie mi stamtąd byle co.

Podali mu kawałek kości czerepowej. Po powrocie do domu położył kość na jednej szali wagi, na drugiej zaś położył złoto i srebro, które przyniósł ze sobą.