Pewnego dnia rozległ się głos z nieba:
— Ten niewolnik, który wnet popełni zdradę, osiągnie sukces.
I tak się rzeczywiście stało. Wkrótce wymordował całą rodzinę, pozostawiając przy życiu tylko księżniczkę, którą sobie upodobał.
Po tym wszystkim sam obwołał się królem.
Księżniczka widząc, że Herod chce ją pojąć za żonę, weszła na dach pałacu i zawołała:
— Ten, który teraz pochwali się, że jest z rodu Hasmoneuszy, jest w istocie zwykłym niewolnikiem. Ja jestem ostatnią z rodu Hasmoneuszy.
I wypowiedziawszy ostatnie słowa, rzuciła się w dół, ponosząc śmierć na miejscu.
Herod zaś w tajemnicy przechowywał przez siedem lat jej zwłoki w miodzie, żeby nieświadomi jej śmierci ludzie myśleli, iż żyje i jest jego żoną.
Mędrcy żydowscy nie uznali go za króla, ponieważ nie był Żydem, tylko Edomitą, a w Torze jest napisane: „Spośród swoich braci wybierzesz sobie króla. Nie wolno ci obcego wybrać za króla”.
On więc wszystkich wymordował, oszczędzając jedynie Bawa ben Buta, żeby mieć u kogo zasięgać czasem rady. Włożył mu jednak wieniec z pijawek na głowę i wykłuł oczy.