— Córuchno, czym się tak martwisz?
— Podmienili mi naczynia w sklepie. Zamiast naczynia z oliwą, dali mi naczynie z octem. Ten ocet usiłowałam zapalić w świeczniku przed błogosławieniem soboty.
— Nie martw się. Ten, który nakazuje oliwie, żeby się paliła, rozkaże również octowi, żeby płonął.
I tak się stało. Ocet płonął całą dobę. Od jego ognia zapalono także świece hawdali62.
Kozy rabiego Chaniny
Chanina ben Dosa miał kilka kóz. Pewnego razu przyszli do niego sąsiedzi ze skargą, że kozy czynią szkodę na ich polach.
— Jeśli kozy wyrządzają wam szkodę — zawołał rabi Chanina — to niech je pożrą niedźwiedzie. Jeśli zaś szkody nie wyrządzają, niech każda koza przytaszczy niedźwiedzia na swoich rogach.
I co się okazuje? Wieczorem wróciły kozy z pola i każda niosła na rogach niedźwiedzia.
Skąd się wzięły kozy u biednego rabiego Chaniny?
Na to pytanie odpowiada rabi Pinchas: