— Podnieście mnie. Posłuchajmy tego, co powiedział rabi Akiwa. To prawda, że cierpienia należy miłować.

Tuż przed śmiercią rabiego Eliezera przyszedł znowu do niego rabi Akiwa w towarzystwie swoich chewerim. Chory Eliezer leżał w sypialni, oni zaś usiedli w pokoju obok. Był właśnie piątek. Dzień dobiegał końca. Do pokoju chorego wszedł tymczasem jego syn Hurkanos, żeby zdjąć z ojca tefilin72. Eliezer skrzyczał syna, który zawstydzony wybiegł z sypialni.

Zobaczywszy rabiego Akiwę i jego towarzyszy zawołał:

— Zdaje mi się, że ojciec nie jest już przy zdrowych zmysłach.

Wtedy rozległ się głos ojca z sypialni:

— To ty i twoja matka nie jesteście przy zdrowych zmysłach. Spóźnicie się z zapaleniem świec sobotnich, a to większy grzech niż noszenie tefilin w sobotę.

Słysząc, że rabi Eliezer jest przy zdrowych zmysłach, mędrcy weszli do sypialni, ale usiedli w odległości czterech łokci od niego73.

— W jakim celu przyszliście — zapytał ich.

— Przyszliśmy uczyć się od ciebie Tory.

— Dlaczego wcześniej nie przyszliście?