— Nie mieliśmy czasu.
— Wątpię, żebyście zmarli naturalną śmiercią.
— Jaką, sądzisz więc, śmiercią umrę ja — zapytał rabi Akiwa.
— Najgorszą ze wszystkich.
To rzekłszy rabi Eliezer podniósł ręce, po czym przyłożył je do piersi i powiedział:
— Oj, biedne moje ręce — dwa zwinięte zwoje Tory! Sam nauczyłem się dużo z Tory i dużo z niej przyswoiłem moim uczniom. Dużo nauczyłem się od moich nauczycieli. Nie uroniłem z ich nauki najmniejszej kropli wiedzy. A ileż jeszcże skarbów Tory pozostało we mnie dla was. Nikt jednak poza rabim Akiwą z niej nie skorzystał.
Mędrcy zaczęli go zasypywać pytaniami w sprawie czystośd i nieczystości. Na wszystkie pytania udzielił odpowiedzi. Przy odpowiedzi na temat czystości wyzionął duszę. Razem z słowem „czystość” dusza opuściła jego ciało. Wstał wtedy rabi Jehoszua i mocnym głosem oświadczył:
— Klątwa została z niego zdjęta! Jest już wolny od klątwy!
W wieczór kończący sobotę odbył się jego pogrzeb. Kiedy mita74, na której leżało ciało rabiego Eliezera znalazła się w połowie drogi między Cezareą a Lod, wyszedł naprzeciw rabi Akiwa i bijąc się w piersi, i rozdrapując ciało do krwi, zaczął płakać i wołać:
— Ojcze mój! Ojcze mój!