Jak pomyślał, tak też uczynił. Kiedy wszedł za córką do swego mieszkania, zobaczył żonę pochyloną nad stołem i przesiewającą mąkę przez sito. Na widok męża, który nagle się pojawił, zemdlała. Chanina podniósł wtedy oczy ku niebu i zawołał:
— Biedna moja żono, czy to ma być zapłata za tyle lat cierpień? Boże miłosierny, zlituj się nade mną!
Ikobieta natychmiast odzyskała przytomność.
II
Rabi Chama bar Bisa wyruszył w świat, żeby studiować Torę. Spędził dwanaście lat na nauce w bet ha-midraszu, po czym wrócił do swego rodzinnego miasta. Kiedy stanął u jego bram, powiedział do siebie:
— Nie postąpię tak, jak rabi Chanina.
Od razu wstąpił do miejscowego bet ha-midraszu i dał znać rodzinie, że wrócił. Tymczasem wszedł do bet ha-midraszu jakiś młody człowiek, który na widok zatopionego w księdze rabiego Chamy przysiadł się do niego.
Po chwili nawiązała się między nimi rozmowa na temat Tory. Rabi Chama szybko się zorientował, że ma do czynienia z młodzieńcem o bystrym umyśle i dużej energii. Ogarnął go smutek, gdyż pomyślał, że gdyby nie opuścił domu i zajął się kształceniem syna, to ten wyrósłby na takiego uczonego, jak młodzieniec, z którym dyskutował na tematy Tory.
Po dłuższej dyskusji naukowej z młodym człowiekiem rabi Chama opuścił bet ha-midrasz i udał się do swego domu. Kiedy przestąpił próg domu i usiadł w pokoju, usłyszał, że ktoś wszedł. Okazało się, że to młodzieniec, z którym rozmawiał w bet ha-midraszu. Pomyślał, że młodzieniec przyszedł po to, żeby wyjaśnić jeszcze jakąś halachę. Wstał z krzesła i przywitał go. Widząc to, żona głośno zawołała:
— Kto to widział, żeby ojciec stał przed synem? To przecież nasz syn!